Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Zespół niestabilności szyjnej (Wobblera)

Zespół niestabilności szyjnej (Wobblera) 7 lata 1 tydzień temu #7512

  • goa
  • goa Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 2
  • Oklaski: 0
Zespół niestabilności szyjnej (Wobblera) - mój pies na to chorował, od dwóch weterynarzy usłyszałam że zdarza się ta choroba u weimarów, dlatego wrzucam informacyjnie, może ktoś kiedyś będzie szukał coś na ten temat (oby nie). Opis choroby np. tu:
www.greynest.com/o-rasie-wilczarz-irland.../17-zespol-wobblera\
www.vetpol.org.pl/www_old/ZW2005/2005-01...wiejnosci_u_psow.pdf

Od siebie chciałam uczulić, że problemy z poruszaniem się u starszego psa nie są zawsze "typowe dla wieku". U mojego zaczęło się od sztywności w chodzie, małych problemów z podnoszeniem się, z ciasnym zakręcaniem, potem szuranie zewnętrzną stroną przednich łap po ziemi (potem się dowiedziałam że to typowe przy problemach neurologicznych, bo korekta ustawienia tych łap to u psa odruch). Była mowa o 'typowych problemach starszych psów', potem że się przeforsował, za każdym razem typowy zestaw leków, potem stwierdzono że winę za wszystko ponosi spondyloza, a to był najmniejszy problem. No i dużo czasu niepotrzebnie straciliśmy. Dopiero ortopeda odesłał mnie do neurologa, gdzie pies dostał prawidłową diagnozę.
No i rehabilitacja psa. O tym często weterynarze nie mówią, a w przypadku tej choroby (i wielu innych) jest bardzo istotna i pomocna.
Ostatnio zmieniany: 7 lata 1 tydzień temu przez goa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zespół niestabilności szyjnej (Wobblera) 7 lata 1 tydzień temu #7513

  • szarasfora
  • szarasfora Avatar
  • Wylogowany
  • Site Admin
  • Posty: 78
  • Otrzymane podziękowania: 5
  • Oklaski: 5
Dziękujemy za informację.
Czy mogłabyś napisać więcej o Waszym konkretnym przypadku?
W jakim wieku pies zachorował, jak wyglądała diagnostyka (rozumiem, że rozstrzygająca o diagnozie była diagnostyka obrazowa - rtg/ct), metodach leczenia, formach rehabilitacji i rokowaniu?

ps. Syndrom Wobblera jest opisany przez WCA jako charakterystyczny dla rasy - weimaranerclubofamerica.org/main/images/...nwobblerssyn0714.pdf
Iza & Szara Sfora
www.weimaraner.pl/
Ostatnio zmieniany: 7 lata 1 tydzień temu przez szarasfora.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Zespół niestabilności szyjnej (Wobblera) 7 lata 4 dni temu #7514

  • goa
  • goa Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Posty: 2
  • Oklaski: 0
Pierwsze objawy zaczęły się jak miał 10 lat z kawałkiem. W wieku prawie 11 lat został prawidłowo zdiagnozowany i zoperowany.
Lekarz diagnozę postawił po badaniu neurologicznym, potwierdziła to tomografia. Później po operacji miał jeszcze robiony rezonans (z tego co pamiętam najlepsza opcja w tym przypadku do diagnozy).
Metoda leczenia jaką zaproponował lekarz to zabieg, miejsce w którym był ucisk było łatwe do zoperowania - poległo to na zrobieniu miejsca dla rdzenia - usunięciu części która uciskała (dekompresja?). Operacja przebiegła bez żadnych problemów. Na początku poza bólem (pierwsza noc była dla psa straszna, mimo że był na mocnych środkach przeciwbólowych) nie było żadnych problemów. Później niestety się pojawiły - po tygodniu od zabiegu pies przestał chodzić. Kolejna tomografia wykazała że miejsce operowane bez zmian, ale znów w tym miejscu jest ucisk na rdzeń (w sumie nie wiem w końcu co było przyczyną, przypuszczenia że utworzył się krwiak). Wtedy wprowadziliśmy rehabilitacje taką profesjonalną (laser, magnetoterapia, masaż, ćwiczenia bierne, elektrostymulacja (strasznie mu spadły mięśnie w ciągu tygodnia - praktycznie nie miał mięśni w przednich łapach w okolicach łopatki, nie mogłam uwierzyć że z tak szybko traci się mięśnie przez bezruch) . Po tygodniu rehabilitacji zaczął chodzić, po 10 zabiegach był w całkiem dobrej kondycji. W sumie nigdy nie doszedł do pełnej sprawności, ale radził sobie całkiem nieźle.
Niestety do czasu, bo po mniej więcej pół roku stopniowo stan jego znów zaczął się pogarszać, ruszał się coraz mniej chętnie, zaczął znowu upadać, nie potrafił się samodzielnie podnieść. Poza tym reszta w normie - tzn reagował normalnie na otoczenie, psy, ludzi, jedzenie. Znowu rehabilitacja, tym razem po serii zabiegów stan jego niewiele się poprawił. Znowu rezonans - okazało się że znowu ma ucisk na rdzeń w odcinku szyjnym, tym razem w dwóch nowych miejscach. Minął rok od operacji i czekała go kolejna operacja. Poszło sprawnie (bez komplikacji). Niestety po trzech dniach od operacji odszedł. Miał prawie 12 lat.

Z tego co się dowiedziałam jeśli decydujemy się na zabieg to ważny jest czas w jakim zrobi się operację (im dłużej uciskany jest rdzeń tym gorsze rokowania po operacji). No i choroba ma stan zmienny - tzn nie da się przewidzieć co będzie jeśli nie zrobi się operacji, jak widać po naszym przypadku nie da się też przewidzieć co będzie po operacji :/.Może być tak że stan się ustabilizuje, może być tak że pies całkowicie przestanie się ruszać, może być tak że wróci do sprawności.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Czas generowania strony: 0.144 s.