Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Przyzwyczajanie do zostawania samemu w domu

Przyzwyczajanie do zostawania samemu w domu 5 lata 5 miesiąc temu #7784

  • Marika
  • Marika Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Eragon Silvery Passion
  • Posty: 17
  • Oklaski: 0
Pytanie jak wyżej w temacie. Mój 4 miesięczny weimar chodzi za mną krok w krok (mam nadzieję, że to minie, bo dostanę szału :sick: )
Najpierw wychodziłam na chwilę do łazienki, popiszczał i przestał. Po tygodniu zaczął też spać w innym pokoju, choć drzwi do sypialni są otwarte. Potem został sam na 2 godziny w klatce(hodowca przyzwyczaił psa do klatki), nagraliśmy dźwięk i było ok. Ale ostatnio jak został sam na 6 godzin niestety szczekał przez całe 6 godzin i pogryzł posłanie w klatce. Teraz nie chce zostać nawet na 2 godziny. Wiem, że to dużo, ale pracujemy z mężem poza domem tylko 2 dni w tygodniu. Ostatnio dogadałam się z sąsiadką, że wyprowadzi w te dwa dni psa.
Ale jak prawidłowo to zrobić. Przed wyjściem wychodzę na około godzinny spacer, staram się go zmęczyć, ale mam wrażenie, że mój Hugo to taki leluś. Piłka go nie bardzo interesuje, freesbe też nie (uczyłam go łapania), aportuje tylko dlatego, że dostanie smaczek, ale sam aport nie jest frajdą. Jedynie staram się trochę z nim biegać, ale powoli i nie forsuję go bo jest mały.
Myślałam o obroży antyszczekowej (na dźwięk) albo o feromonach.
Czy macie jakieś doświadczenia?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Przyzwyczajanie do zostawania samemu w domu 5 lata 5 miesiąc temu #7785

  • Marika
  • Marika Avatar
  • Wylogowany
  • Użytkownik
  • Eragon Silvery Passion
  • Posty: 17
  • Oklaski: 0
No to napiszę jak sobie radzimy, może to komuś pomoże. A zatem, musieliśmy się trochę cofnąć, tzn. z powrotem wróciliśmy do zasady małych kroków. Najpierw pół godziny, potem godzina, potem dwie, teraz jesteśmy na 2,5 godziny samemu w domu. Ale kluczowy okazał się trik ze skypem, tzn. wychodząc z domu łączymy się z tabletu na skypie z komputerem, który jest blisko klatki. Wychodzimy. Natychmiast po naszym wyjściu Hugo zaczyna skomleć, odczekuję chwilkę i jeśli nie przestaje ( a raczej sam z siebie nie przestaje) to wydaję głośne polecenie "Cisza!" i pomaga! Cud, ale się udało. Pies siedzi spokojnie w klatce i czeka na nas. Ale mamy wspaniałe wsparcie sąsiadki, która podczas naszej nieobecności po 2,5 godzinach przychodzi wyprowadzić go na spacer. Dodam, że zostawiamy też włączone radio (nie wiem czy to coś daje). A jeśli chodzi o obrożę antyszczekową to behawiorysta powiedział nam, że to jest ostateczność i psy i tak się do tego przyzwyczajają. To tyle. Gdyby ktoś miał jakieś doświadczenia, sugestie chętnie skorzystam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Czas generowania strony: 0.144 s.